Kilka słów o mnie

Jestem jeleniogórzaninem od urodzenia. Zwolennikiem sportowego wychowania dzieci i młodzieży.

Podziel się z innymi

| |

Pastores dabo vobis sed non mulieribus

2020-01-11 14:21
"Pierwszymi świadkami Zmartwychwstałego były kobiety. Z zachowanych tekstów wynika, że odgrywały one też o wiele większą rolę w życiu Kościoła pierwszych wieków. Dziś, na poziomie parafii traktowane są nierzadko z patriarchalną wyższością. Mogą posprzątać kaplicę, upiec ciasto na festyn, wręczyć biskupowi wiązankę kwiatów przy okazji wizytacji."*
A co Państwo sądzą o kapłaństwie kobiet? Poniżej zamieszczam wypowiedź spokrewnionego siódmoklasisty o imieniu Michał :), który pozwolił mi ją wykorzystać.

By zacząć dyskusję o kapłaństwie kobiet, trzeba powiedzieć sobie, czym jest kapłaństwo w Kościele Katolickim. Kapłaństwo, czyli sakrament święceń jest udzielany przez biskupa. Sakrament święceń posiada trzy stopnie: diakonat, prezbiterat, episkopat. Prezbiterów zwyczajowo nazywa się kapłanami lub księżmi. Prezbiterom zastrzeżone jest sprawowanie Eucharystii, sakramentu pokuty oraz namaszczenia chorych. Według nauczania Kościoła katolickiego, stan prezbiteratu jest posługą ustanowioną przez Jezusa, w której działa on sam. Obecnie podkreśla się urzędowy (służebny) charakter kapłaństwa sakramentalnego na tle powszechnego kapłaństwa chrzcielnego wszystkich wiernych.

W Kościele łacińskim kandydatów do święceń prezbiteratu obowiązuje celibat, czyli bezżeństwo, możliwe jest jednak udzielenie tych święceń bezżennemu, wdowcowi lub żonatemu na podstawie indultu Stolicy Apostolskiej (np. przy konwersji duchownego z innego Kościoła). Święcenia ważnie przyjmuje tylko mężczyzna ochrzczony. Pan Jezus wybrał mężczyzn, by utworzyć kolegium Dwunastu Apostołów, i tak samo czynili Apostołowie, gdy wybierali swoich współpracowników, którzy mieli przejąć ich misję.
Stanowisko Kościoła w tej sprawie jest takie, że Kościół Katolicki odnosi się negatywnie do praktyki święceń kobiet i jednoznacznie stwierdza, że, święcenia ważnie przyjmuje tylko mężczyzna ochrzczony.

By dogłębniej zbadać temat przeprowadziłem wywiad z dwoma osobami w tym : jedną kobietą oraz jednym mężczyzną -katechetą.

Pani :

Czy chciałaby pani zostać kapłanką?

-Nie, bo moim marzeniem było założenie rodziny.

Czy uważa Pani, że kobiety mogłyby pełnić funkcję kapłanki?

- Tak, bo najczęściej mają duże zdolności empatii, wyczucia, co w kontaktach z ludźmi jest bardzo ważne.

Co pani sądzi o stanowisku Kościoła na temat kapłaństwa kobiet?

-Uważam, że z czasem ulegnie zmianie w związku z coraz większymi brakami księży.


Katecheta:

Czy uważa pan, że kobiety sprawdziłyby się jako kapłanki?

-Oczywiście tak. Kobiety dysponują wieloma zaletami, które są zdecydowanie prospołeczne- umieją współczuć osobom skrzywdzonym, mają dar przekonywania, są czułe i rodzinne.

Co pan sądzi o stanowisku Kościoła na temat kapłaństwa kobiet ?

-Kościół trzyma się swojej doktryny, która zakłada, że kapłaństwo dostępne jest tylko dla mężczyzn. Trudno mi wyobrazić sobie inną sytuację. Sądzę, że Pan Jezus dokładnie określił dostępność tego sakramentu.

Czy uważa Pan, że kapłaństwo kobiet pomogłoby w rozwiązaniu problemu braku powołań wśród mężczyzn?

-Zdecydowanie tak. W wielu kobietach drzemie powołanie do bycia blisko Pana Jezusa poprzez posługę bliźnim i spełniają się znakomicie jako osoby zakonne. Gdyby kiedyś Kościół przyzwolił na kapłaństwo kobiet miałby z nich wielki pożytek.


Ja sądzę że, kobiety mogłyby pełnić funkcję kapłanki bo kobieta jest człowiekiem a moim zdaniem każdy człowiek jest równy i każdy człowiek powinien mieć prawo do sakramentu święceń.Słowa listu św. Pawła do Galatów : "Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie" potwierdzają moją tezę. Moim zdaniem stanowisko Kościoła w tej sprawie jest nie poprawne dlatego że, pan Jezus powołał na apostołów mężczyzn co mogło być zbiegiem okoliczności bo równie dobrze na swojej drodze mógł napotkać kobiety. Po wybraniu na apostołów mężczyzn apostołowie na swoich następców wybierali kolejnych mężczyzn co po czasie zainicjowało tradycje, w tamtych czasach było nie do pomyślenia by ktokolwiek się temu sprzeciwił bo kobiety w tamtych czasach nie miały głosu ani wielu innych praw a że, kościół opierał się i nadal opiera na Tradycji i Biblii nie dopuszcza kobiet do sakramentu święceń i uważam że zachowanie pierwszych apostołów i kolejnych było szowinistyczne.

Czy możemy spodziewać się w przyszłości zmian w sprawie kapłaństwa kobiet ?

Myślę, że tak bo Pan Jezus nie nakazał apostołom wyboru na następców mężczyzn to była niewiedza apostołów, że mogli wybrać kobietę albo mogło to wywodzić się z męskiej pychy lub niskiego mniemania o wartości i zaletach kobiet. Liczę, że Kościół w przyszłości zacznie tworzyć nowe tradycje, a nie tylko trwał w starych. Może to też powodować rutynę, która inicjuje odstępstwo od wiary wielu ludzi. Stare tradycje są ważne, ale trzeba budować nowe, bo bez nich tkwilibyśmy w tej samej rzeczywistości. Myślę, że ludzie powinni częściej zastanawiać się nad takimi sprawami.

*za Liturgia.pl

Galeria


Komentarze

Wieńczysław @ 5.173.245.*

wysłany: 2020-01-11 18:08

Ja uważam, że dyskusja na temat kapłaństwa kobiet jest całkowicie pozbawiona sensu, gdyż problemem nie jest ta czy inna tradycja lub prawo obowiązujące w Kościele, lecz sam Kościół Katolicki, którego głównym problemem i grzechem jest to, że okłamuje on ludzi, że Bóg istnieje. Bóg przecież nie istnieje, Biblia jest tylko zbiorem starych legend, więc działalność takiej organizacji, która opierałaby się na założeniu, że te opowiadania są prawdziwe, po prostu nie ma sensu.

Oczywiście każdy ma prawo do wyznawania swojej religii, pod warunkiem, że robi to prywatnie, a sam związek wyznaniowy przestrzega prawa obowiązującego w liberalnej demokracji. Prawa uznającego równość wszystkich stworzeń na ziemi, wszystkich płci i tożsamości. Z tego względu nie powinno być to kwestią dyskusji, czy kobiety należy "dopuścić do kapłaństwa", tylko powinno być to kwestią prokuratury, która już w tej chwili powinna postawić w stan oskarżenia władze Kościoła za to, że nie przestrzegają obecnej w polskiej Konstytucji zasady równości płci. Przy czym należy tu pamiętać, że wbrew utartym, szowinistycznym przekonaniom, tych płci jest dużo więcej niż dwie.

To jest skandal, że w XXI wieku nadal istnieją potężne organizacje, które za nic mają prawo i normy obowiązujące w cywilizowanych państwach.

AS @ 109.241.118.*

wysłany: 2020-01-12 11:03

"A co Państwo sądzą o kapłaństwie kobiet?"
Nic.

"Moim zdaniem stanowisko Kościoła w tej sprawie jest nie poprawne dlatego że, pan Jezus powołał na apostołów mężczyzn co mogło być zbiegiem okoliczności bo równie dobrze na swojej drodze mógł napotkać kobiety."
BZDURY.

"że, kościół opierał się i nadal opiera na Tradycji i Biblii nie dopuszcza kobiet do sakramentu święceń i uważam że zachowanie pierwszych apostołów i kolejnych było szowinistyczne."

(słownik: szowinizm
1. «postawa, którą charakteryzuje brak tolerancji i przyznawanie uprzywilejowanej pozycji własnej płci, rasie lub grupie»
2. «skrajny nacjonalizm wyrażający się w bezkrytycznym stosunku do własnego narodu oraz w pogardzie i nienawiści do innych narodów»)
JEZUS SZOWINISTA? Pogratulować.

Jenakowoż gorąco życzę,
aby pan Tomasz został księdzem,
a jego żona... ksiedzyną? kapłanką?
W jednej parafii.
Tak na próbę.

Generalnie:
Bzdurne mieszanie w diabelskim kotle.

Ale dzięki za kolejny wpis jeleniogórskiego blogera.
Takie wpisy są bardzo potrzebne. Są jak lustra.

Pan Wieńczysław:
"problemem nie jest ta czy inna tradycja lub prawo obowiązujące w Kościele, lecz sam Kościół Katolicki, którego głównym problemem i grzechem jest to, że okłamuje on ludzi, że Bóg istnieje. Bóg przecież nie istnieje, Biblia jest tylko zbiorem starych legend, więc działalność takiej organizacji, która opierałaby się na założeniu, że te opowiadania są prawdziwe, po prostu nie ma sensu."

Istnieje jeszcze jakaś organizacja, która, opierając się na kłamstwie,
stworzyłaby cywilizację porównywalną do chrześcijańskiej cywilizacji europejskiej, pomijając to, że kłamiąc, istnieje już ponad dwa tysiące lat?

Wieńczysław:
"Oczywiście każdy ma prawo do wyznawania swojej religii, pod warunkiem, że robi to prywatnie."
A publicznie oczywiście nie ma prawa. Już ponad dwa tysiące lat.
To pisze Wieńczysław?
Nie wierzę.

Prawo uznającego równość wszystkich stworzeń na ziemi, wszystkich płci i tożsamości?
Jaka równość? Równość jest po prostu niemożliwa.
Mrówka jest równa słoniowi? Really?
Kto się podszywa pod Wieńczysława!
Zasady równości płci?
Płeć ślimaka jest równą z płcią mężczyzny?
W technice chyba jeszcze obowiązuje zasada stałego wałka i zasada stałego otworu.
Wałek, nawet o tej samej średnicy jest równy otworowi, nawet o tej samej średnicy?
Toż to bzdury niegodne jakiegokolwiek komentarza.
"...tych płci jest dużo więcej niż dwie."
Nabrałem się.
Pan Wieńczysław ewidentnie kpi z idiotów,
a ja okazałem się zwykłym durniem. Brawo Ja! :-)

Znalazłem coś takiego w internetach:

"Bożonarodzeniowy numer tygodnika "Polityka",
którego od lat nie brałem do ręki. Jakiś astrofizyk czy astronom pisze o kosmosie. Nasz wszechświat to taka bańka mydlana obok nieskończonej ilości podobnych baniek. Wielki wybuch to właśnie kolejne "dmuchnięcie przez rurkę" i taka nasza bańka była napełniona równomiernie materią i jakąś, do dziś nie poznaną i bardzo tajemniczą, antymaterią. Ta materia, z jakichś niewiadomych przyczyn, zaczęła się bardziej skupiać w różnych miejscach i tak powstały galaktyki i bardziej puste miejsca w naszym wszechświecie. Ponieważ takich wszechświatów, jak wydmuchanych baniek mydlanych, jest nieskończona ilość, to zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, doszło do powstania życia w tym wszechświecie, który ukształtował się tak, aby na takiej drobince jak Ziemia, życie zakwitło we wszystkich możliwych rodzajach.
Jaka ostateczna konkluzja pana astrofizyka?
Że do tych kosmicznych procesów nie potrzeba ingerencji żadnych bogów. W domyśle - wszystko robi się samo.
To tak z okazji Bożego Narodzenia."

I jeszcze to:

"Uzupełniając pana astrofizyka bezbożnika.
Miłość od zawsze - w Trzech Osobach Bóg
owocuje Radością.
Jakże tą radością nie podzielić się z wszelkim stworzeniem?
Więc wszelkie duchy i Aniołowie, z których najdoskonalszy zawiódł,
i wszelkie ziemskie stworzenie aż do człowieka,
podobnego Bogu w posiadaniu przede wszystkim wolnej woli.
Na to wszystko od początku pracuje wszechświat.
Nie bez powodu drobinka - planeta Ziemia
jest najpiękniejsza w kosmosie.
Antropizmem zajmowali się w latach dziewięćdziesiątych
naukowcy z Politechniki Wrocławskiej.
Szukali dowodów na to,
że wszechświat istnieje, aby mógł pojawić się człowiek.
Radosna Miłość nic, tylko daje.
Człowiek obdarzany może czynić coraz więcej.
Mnie jeszcze na uniwersytecie uczyli,
że człowiek wraz z każdym krokiem w postępie naukowym,
powinien czynić dwa kroki do przodu w postępie moralnym.
Jeśli nie, to zniszczy siebie i swoją planetę.
Dziś to widać."

O czym tu gadać!
O kapłaństwie kobiet?
Może pogadamy ze ślimakiem o równości wszystkich
w wyścigach na sto metrów!

Oczywiście zbyt trudnym problemem jest prawo.
Na pewno prawo stanowione może mieć poważne trudności
w dorównaniu prawu naturalnemu.

Adam Asnyk

Do młodych


Szukajcie prawdy jasnego płomienia!

Szukajcie nowych, nie odkrytych dróg...

Za każdym krokiem w tajniki stworzenia

Coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia,

I większym staje się Bóg!



Choć otrząśniecie kwiaty barwnych mitów,

Choć rozproszycie legendowy mrok,

Choć mgłę urojeń zedrzecie z błękitów,

Ludziom niebiańskich nie zbraknie zachwytów,

Lecz dalej sięgnie ich wzrok.



Każda epoka ma swe własne cele

I zapomina o wczorajszych snach...

Nieście więc wiedzy pochodnię na czele

I nowy udział bierzcie w wieków dziele,

Przyszłości podnoście gmach!



Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,

Choć macie sami doskonalsze wznieść;

Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,

I miłość ludzka stoi tam na straży,

I wy winniście im cześć!



Ze światem, który w ciemność już zachodzi

Wraz z całą tęczą idealnych snów,

Prawdziwa mądrość niechaj was pogodzi -

I wasze gwiazdy, o zdobywcy młodzi,

W ciemnościach pogasną znów!


KTÓŻ JAK BÓG?
MI CHA EL?

roumiem @ 83.30.148.*

wysłany: 2020-01-12 13:25

że kobiety kapłanki ,w protestantyzmie ,ewangeliżmie ,będą się samrzyĆ w piekle ,bo tak zechciał katolicki Bóg.,aby tylko, chłop czerpali rozkosze z pełNIENIA funkcji funkcjunariuszy pana B?OGA.

AS @ 109.241.118.*

wysłany: 2020-01-12 17:01

Do "roumiem @ 83.30.148.*"

A napisz że coś więcej, to pogadamy!
Tak z czterysta słów...

Wieńczysław @ 5.173.245.*

wysłany: 2020-01-12 18:31

Dyskusja o kapłaństwie kobiet to tak naprawdę kolejna odsłona ciągle tego samego, odwiecznego sporu między, umownie rzecz przyjmując, "liberałami", a "konserwatystami" (nie w sensie konserwowania zastanego porządku, ale w aspekcie wyznawanej przez nich pesymistycznej natury człowieka).

Liberałowie uważają, że człowiek powinien mieć jak najwięcej możliwości robienia tego, co chce. Powinien mieć zapewniony jak największy zakres wolności. Bowiem to sam człowiek wie najlepiej, co jest dla niego dobre.

Konserwatyści uważają, że człowiek przede wszystkim powinien robić to, co według jakichś uniwersalnych prawd zapisanych w tradycji, religii, kulturze jest nakazane, aby robił. Człowiek ma przede wszystkim obowiązki i powinności, a dopiero w dalszej kolejności wolność, ponieważ nie zawsze wie, co jest dla niego dobre, a często jest wodzony na pokuszenie. Powinien więc rozpoznać, co jest ideałem, co jest wartością, co jest świętością i dążyć do realizacji tychże.

Spójrzmy na to od strony tego, co jest celem życia społecznego w ogóle. Otóż tym celem jest to, aby jak największa liczba osób osiągała szczęście, jakkolwiek rozumiane.

Liberałowie uważają, że każdy sam powinien definiować, co dla niego stanowi źródło szczęścia i dążyć do niego ustalonymi przez siebie sposobami. Dlatego właśnie powinien mieć jak największy zakres wyboru i możliwości.

Konserwatyści uważają, że istnieje coś takiego jak niezmienna natura ludzka i że da się wypracować jeden, spójny ideał szczęśliwego życia zgodnego z tą naturą, obejmujący wszystkich ludzi, nawet w całej ich różnorodności. Zadaniem człowieka jest tylko rozpoznać ten ideał i zastosować ogólnie przyjęte środki do jego realizacji.

Spójrzmy na to teraz od strony właśnie tych "środków".

Niezależnie od tego, co człowiek rozpozna (wg konserwatystów) lub wybierze (wg liberałów) jako źródło szczęścia, aby je osiągnąć, musi do niego dążyć. Aby to było skuteczne, człowiek musi wykonać pewną pracę. Tzn. musi się postarać, aby do tego celu dążyć. Ponieważ zasoby czasu i ludzkich możliwości są ograniczone, toteż aby wykonać tę pracę, człowiek musi poświęcić jedne zasoby na rzecz drugich. Poświęcenie zawsze oznacza rezygnację z czegoś, wyrzeczenie się jakiegoś jednego "zasobu" lub wartości na rzecz innych, służących do realizacji celu.

Jeśli chcę zostać piłkarzem, nie mogę się ciągle objadać i upijać.
Jeśli chcę się objadać i upijać, mogę zostać świetnym imprezowiczem czy bon-vivantem i też czerpać z tego korzyści, ale odbędzie się to kosztem mojego zdrowia lub czasu, który mogę poświęcić na inne rzeczy.

Generalnie jeśli chcę coś zrobić, by coś osiągnąć, a to nie wiąże się z żadną wolnością, tylko z pracą, a praca wiąże się z ograniczeniami i wyrzeczeniami.

Tak więc widzimy, że to nie jacyś konkretni ludzie, ale sama rzeczywistość nakłada na nas ograniczenia. Człowiek nie ma wolności - wolność jest pozorem, gdyż tak naprawdę większa liczba dostępnych możliwości oznacza tylko, że z większej liczby rzeczy trzeba będzie zrezygnować, dokonując jakiegoś wyboru.

Chodzi tylko o to, żeby umieć oprzeć się tym pokusom, alternatywnym wyborom, które zakłócają naszą drogę do osiągnięcia celu.

Dlatego moim zdaniem rację mają konserwatyści, którzy chcą "narzucić" każdemu jakąś jedną wizję udanego życia oraz pewne obowiązki, a nie liberałowie, którzy "chcą pozostawić każdemu swobodny wybór".

De facto jednak - ze względu właśnie na te immanentne, niezależne od człowieka cechy rzeczywistości (tzw. opór materii) obie opcje filozoficzne i polityczne różnią tylko tym, jaki ideał chcą narzucić.

Liberałowie uważają, że szczęście polega na przyjemności, na unikaniu cierpień.
Konserwatyści uważają, że szczęście polega na realizowaniu pewnych ogólnoludzkich wartości i bycie w zgodzie z pewnymi zasadami etycznymi.

Przedstawiciele obu nurtów chcą narzucić swoją wizję społeczeństwa.

Moim zdaniem konserwatyści mają rację głównie w tym, że starają się ten ideał zdefiniować i nie udają, że on nie istnieje, tworzą instytucje, które pomagają go zrealizować. Liberałowie zaś, pozornie "zostawiając wybór", skazują człowieka na samotność i zagubienie.

Przechodząc zaś do tematu kapłaństwa kobiet - nie wiem, czy ma to jakieś uzasadnienie teologiczne, ale nie jest to moja sprawa, gdyż jestem niewierzący. Z punktu widzenia dobra Kościoła jako organizacji, tzn. jeśli celem Kościoła jest rozwój, wzrost liczby wiernych, zwiększenie poziomu żarliwości religijnej wśród wiernych, to nie jest najlepszy pomysł. Kapłaństwo w Kościele Katolickim wiąże się z tym, że ksiądz jest zastępcą Chrystusa na Ziemi, a Chrystus był mężczyzną. Byli nimi również apostołowie. Wprowadzenie kobiet do kapłaństwa oznacza wprowadzenie pewnego zamętu w społecznym rozumieniu roli księży. Wśród kleru zacznie przebiegać linia podziału między kobietami, a mężczyznami, co spowoduje pewne problemy praktyczne.

Skoro dopuszcza się kobiety do kapłaństwa, to wcale nie znaczy, że "płeć nie ma znaczenia". Właśnie dlatego się je dopuszcza, bo płeć ma znaczenie, co zostało tu zasygnalizowane:

"Tak, bo najczęściej mają duże zdolności empatii, wyczucia, co w kontaktach z ludźmi jest bardzo ważne."

Tak więc wierni zaczną w swoich kontaktach z Kościołem rozróżniać kapłanów na kapłanów-mężczyzn i kapłanki, zaczną się oceny, poglądy, zarysują się różnice i konflikty.

Religia polega na ścisłym przestrzeganiu pewnych zasad. Jeśli jakaś zasada obowiązywała przez tak wiele lat, a nagle się ją zmienia, to jest to kolejne przesłanie do wiernych, że różne zasady mogą być unieważniane lub liberalizowane. Za chwilę może się okazać, że wiara w Boga nie jest potrzebna do tego, aby być księdzem, bo jest to zbyt ograniczające, dyskryminujące, odbierające wolność dla tych, którzy chcieliby być księżmi, ale są ateistami.

Religia musi się wiązać z pewnymi wyrzeczeniami, musi być ekskluzywna, a nie inkluzywna - inaczej nie ma sensu.

Na pocieszenie dla liberałów dodam jednak, że jednak w przyrodzie działa coś, co nazwałem "prawami Wieńczysława". Drugie z nich wiąże się właśnie z dylematem kapłaństwa kobiet. Otóż:

I prawo Wieńczysława głosi, że ilość nienawiści w społeczeństwie musi się zgadzać, dlatego im większą tolerancję lewica przejawia wobec np. Żydów lub homoseksualistów, tym większą nienawiść przejawia dla księży katolickich

II prawo Wieńczysława głosi, że ilość zakazów musi być równa ilości nakazów i ograniczeń. Dlatego choć można palić marihuanę i uprawiać seks z przedstawicielami tej samej płci, to nie można jeść mięsa ani odpalać fajerwerków. Można więc będąc kobietą zostać księdzem, ale nie można w państwowych instytucjach okazywać swojej wiary.

Pomysł kapłaństwa kobiet jest więc pomysłem, na który mogą wpaść tylko wrogowie Kościoła, ci, którzy w następnych etapach rewolucji zechcą zamienić go na organizację charytatywną, organizację LGBT lub całkowicie zlikwidować.

AS @ 109.241.118.*

wysłany: 2020-01-13 10:20

Ten astrofizyk, o którym pisałem, a nikt nie przeczytał, też był niewierzący.
Wszechświatów jest nieskończona ilość. Taka piana.
Tak, jakby ktoś wydmuchiwał bańki mydlane. W co którymś wszechświecie materia jest taka, że umożliwia powstanie życia. To wszystko robi się samo. Czyli nic nowego.
Marksiści też głosili, że istnieje tylko materia, a reszta wynika z jej przemian. Czyli np psychika też jest wytworem materii.
A więc kilkadziesiąt lat życia HGW po co, a potem trumna.
Pogratulować niewierzącym błyskotliwości.
Wszystko zrobiło się samo bo tak.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: