Kilka słów o mnie

Jestem jeleniogórzaninem od urodzenia. Zwolennikiem sportowego wychowania dzieci i młodzieży. Współpracuję z Karkonoskim Sejmikiem Osób Niepełnosprawnych na niwie rewalidacji osób niepełnosprawnych i społecznie wykluczonych.

Podziel się z innymi

| |

Patria - morituri te salutant!

2012-11-02 17:39
W tym roku po raz pierwszy byłem wraz z rodziną w muzeum obozu oświęcimskiego Auschwitz-Birkenau. Zwiedzanie tego kompleksu kosztowało mnie wiele. Wizyta w barakach, których lekkie tylko przepierzenia nie chroniły więźniów przed upałem i chłodem, miejsca kaźni ich opisy – same okropności. Nie przypuszczałem, że dopiero tam zrozumiem często słyszaną nazwę: „fabryka śmierci”. Prócz fotografii dla celów szkolnych, zakupiłem książkę, którą przeczytałem szybko, ale jej przeczytanie było siłowaniem się z samym sobą. Sugestywne opisy historyków i świadków były wstrząsające, czasem kilka zdań okazywało się nie do przebrnięcia. Uświadomiłem sobie, że najprawdopodobniej zaraz po przywiezieniu byłbym eksterminowany.

Ale najbardziej przeżyłem niemoc rodziców w stosunku do okrucieństwa wobec swoich dzieci. Czasem wręcz zmuszano ich do patrzenia na śmierć zadawaną maluchom w bestialski, wynaturzony sposób. Doświadczyłem wprawdzie rodzicielskiej rozpaczy przy śmiertelnej chorobie, ale tam wtedy było inaczej, tam bawiono się śmiercią, rozpaczą i deptano miłość z uzurpatorskimi słowami „Gott mit uns”. Po czymś takim dla mnie chyba tylko pozostałby obłęd.

Mój młodszy synek znudzony zwiedzaniem zbierał mlecze i łapał motyle na polanie nieopodal ruin głównej komory gazowej. Patrząc na niego czułem gniew, wściekłość nieomal, że jako ludzie jesteśmy tak głupi i okrutni. Dziękując Bogu, że dane mi jest żyć w innych czasach, myślałem o tych, którzy przetrwali jak prof. Władysław Bartoszewski i tych, którzy czynnie przeciwstawiali się niemieckim mordercom jak Jan Karski, niedawno odznaczony przez Baracka Obamę Prezydenckim Medalem Wolności, najwyższym cywilnym odznaczeniem państwowym w USA.

Tak mysląc zadawałem sobie pytanie: jak dużo się zmieniło od czasu masowego ludobójstwa II Wojny Światowej? Przecież cały czas jesteśmy poddawani indoktrynacjom: politycznym, rasowym czy religijnym. Jesteśmy skłonni dla tzw. „większego dobra” nauczyć innych rozumu, nawet pięścią. Jesteśmy skłonni na siebie wrzeszczeć i wymyślać sobie na ulicy, w sklepie, w domu, w telewizyjnym studiu i Sejmie… Ile jeszcze drogi do tolerancji dla „innego”, opisywanego przez Ryszarda Kapuścińskiego w kraju Chrystusa Króla ze Świebodzina? Wydaje mi się, że do „Civitas Solis” droga jeszcze daleka, ale chciałbym zobaczyć jeszcze częściowe choćby przystosowanie teorii Campanelli do zwykłego życia. Mówicie Państwo, że to utopia? No niby tak, ale Ten, któremu Świebodzin wystawił pomnik uprzedzał przecież, że jego królestwo nie jest z tego świata.

Komentarze

Rafał Piotr Szymański @ 188.33.202.*

wysłany: 2012-11-02 20:02

Stawianie obok siebie Jana Karskiego i Władysława Bartoszewskiego nie jest chyba najtrafniejsze ;) Pozdrawiam.

Panie Rafale! Nie interesuje mnie polityczna, ani norodowościowa przeszłość obu panów. Jestem zainteresowany ich działalnością patriotyczną, a przede wszystkim obozową przeszłością.
Z pozdrowieniami
Tomasz Żukiewicz

Demostenes @ 78.10.128.*

wysłany: 2012-11-02 23:52

Nie żyjemy w takich czasach i możemy tylko dziękować; komu lub czemu nich każdy sam wybierze w imię przywoływanej tolerancji.

Czasy się zmieniają, niewątpliwie, i nie jest to szczególnie odkrywcza myśl z czym pewnie się Pan zgodzi, ale problemem są nie czasy tylko ludzie, którzy, jak myślę, zmieniać się nie mają zamiaru.

Czy nie przyszło Panu do głowy - bycie czytelnikiem Kanta zobowiązuje - że najgorsze rzeczy, które ludzie sami sobie czynili wynikały z chęci "naprawy świata", "zmienianiu innych", wynikały z prób realizacji różnych utopii?

Nie czuję się kompetentny w teologii, ale "Ten, któremu Świebodzin wystawił pomnik" raczej nie nawoływał do budowania idealnego i szczęśliwego społeczeństwa, tylko raczej do szukania w sobie samym miłości i wolności. Do pracy nad sobą a nie innymi.

Dostrzegam w tym zasadniczą różnicę. A przeszłość pokazuje różnicę praktyczną

Szanowny Demostenesie!
Nie widzę zasadniczych różnic w naszych poglądach. Dla kogoś tak wyrobionego, autoironia zawarta w tym co piszę musi być przecież widoczna na pierwszy rzut oka. Dlatego nie sprawy teologiczne, bynajmniej, są treścią tych myśli, a właśnie socjologiczne. Notabene, pomnik w Świebodzinie uważam za zupełnie nietrafiony i karykaturalny. A co do zmian a ludziach- chciałbym nie do końca stracić złudzenia.
Z ukłonami
Tomasz Żukiewicz

minz @ 176.114.232.*

wysłany: 2012-11-05 11:40

szlag możę człowieka trafić jak czyta takie posty jak pierwszy od RPS
jakie to można mieć zastrzeżenia do stawiania obok siebie : Karskiego
i Bartoszewicza ... ? chodzi o wzrost ?

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: